MARIN LOMBARD – uliczny wojownik

W całej ogromnej palecie rowerów, w jakich możemy dziś wybierać, występują modele, które na pierwszy rzut oka trudno jednoznacznie sklasyfikować. Takim rowerem jest Marin Lombard. Choć bez wątpienia jest to rower typu gravel, to jego projektanci wyraźnie odbiegli od kanonu typowego szutrowca, gdyż fabryczna specyfikacja czyni go idealnym gravelem do poruszania się po betonowej miejskiej dżungli, gdzieniegdzie tylko poprzerywanej parkowymi ścieżkami i skrótami.

Marin Lombard 2 w swoim naturalnym środowisku

Gravel człowiekowi gravelem

Coraz trudniej spotkać rowerzystę, który nie słyszałby o gravelach. Wielu jednak wciąż nie do końca wie, czym te rowery tak naprawdę są, a niektórzy mylą je z rowerami przełajowymi. Ci, którzy to wiedzą, spokojnie mogą przeskoczyć do następnego nagłówka, a pozostałym śpieszę z objaśnieniem w pigułce. Rower gravelowy (szutrowy) zrodził się w niszy istniejącej między rowerami szosowymi i przełajowymi. Te pierwsze, kilka lat wstecz, jeszcze na cienkich oponach 23c, słabo radziły sobie poza utwardzonymi nawierzchniami, a na utwardzonych, lecz złej jakości drogach, nie zapewniały dość komfortu. Cóż to za przyjemność jechać slalomem pomiędzy nierównościami drogi? I choć w tym miejscu można odnotować nowość na rok 2020 pod tytułem Giant Contend AR, która wypełnia nowo powstałą lukę pomiędzy rowerami szosowymi i szutrowymi, to jest to temat dopiero rozwojowy, któremu przyglądniemy się w osobnym wpisie. Wielu rowerzystów zaczęło sięgać po rowery przełajowe do jazdy po mieście i rekreacji poza nim. Było i wciąż jest w tym dużo logiki, gdyż takie rowery z jednej strony są szybkie, a z drugiej opony o szerokości 32c z agresywnym bieżnikiem, w zależności od zadanego im ciśnienia, umożliwiają szybką jazdę po asfalcie lub pewną poza nim. Problem? – Rowery przełajowe zostały stworzone oczywiście do wyścigów przełajowych – ich agresywna geometria ma zapewniać prędkość, kwestię komfortu praktycznie pomijając. O ile wyścig przełajowy trwa około godziny, to wycieczka asfaltowo-szutrowymi drogami może być wielokrotnie dłuższa. Rozwiązanie? – geometria endurance i jeszcze szersze opony, dające więcej amortyzacji i trakcji. Pozycja na klasycznym rowerze szosowym i przełajowym jest mocno pochylona, co poza komfortem, ogranicza nasze pole widzenia. Pozycja na gravelu jest zaś bardziej wyprostowana, lecz kierownica szosowa, a zwłaszcza dolny jej chwyt, pozwala nam na dużo szybszą jazdę względem rowerów z kierownicami prostymi. Rowery typu fitness, czyli rowery szosowe w geometrii endurance z prostymi kierownicami nie spopularyzowały się tak, jak ich producenci tego chcieli, właśnie przez powstanie nowego roweru – gravel bike’a.

Marin Lombard 2 poza swoją strefą komfortu

Marin Lombard vs Marin Gestalt

Marin Lombard 2 i Marin Gestalt 2

Zaczynając klasycznie od ogółu do szczegółu, przyjrzyjmy się najpierw geometrii Lombarda. W przypadku rowerów górskich o zastosowaniu danego modelu bardzo dużo może nam powiedzieć sam kąt główki ramy: Rowery XC będą miały największy, ścieżkowce mniejszy, a zjazdówki najostrzejszy. Wiedząc to, zerknięcie do tabeli wymiarów Lombarda i Gestalt może nas nieco zdezorientować, gdyż oba modele mają identyczny kąt główki ramy. Różnica, która powinna rzucić się nam w oczy po spojrzeniu na same zdjęcia, tkwi w wysokości główki ramy. Z obu braci Gestalt jest jest wyższy pomimo większego slopingu ramy. Łącząc kolejne fakty, a więc większą efektywną długość górnej rury ramy (toptube effective), dolnych rurek tylnego trójkąta (chainstay) oraz wyraźnie większą bazę kół w Lombardzie, łatwo dojść do wniosku, że jest to maszyna nastawiona na prędkość w bardziej cywilizowanych warunkach niż offroad, w którym lepiej sprawdzi się Gestalt.
Będąc pewnym swych preferencji odnośnie stylu jazdy, wybór między Gestaltem a Lombardem powinien być już prosty. Co jednak w sytuacji, gdy takiej pewności nie mamy, a bardziej podoba nam się jeden lub drugi? Wtedy dochodzimy do sedna geniuszu rowerów szutrowych. Pomijając modele wyprawowe w rodzaju Marina Four Corners, każdy gravel możemy zmienić w króla nierównych dróg utwardzonych bądź leśno-szutrowego przecinaka. Wystarcza oczywiście wymiana opon, przy czym ważna jest nie tylko ich szerokość, ale przede wszystkim rodzaj bieżnika, bo tutaj natrafiamy na kolejną ciekawostkę – Lombard fabrycznie jest wyposażony w szersze opony niż Gestalt, co zwiększa komfort przy wyższym ciśnieniu niezbędnym do szybszej, bardziej dynamicznej jazdy, jednak są to opony z tak drobnym bieżnikiem, że bliżej im do slicków niż semi-slicków. Planując jednak wakacyjną, dla przykładu, wyprawę różnymi drogami, wymiana opon na przykład na legendarne Panaracer Gravelking SK 43c w połączeniu z mostkiem ustawionym na plus (przy założeniu, że przez większość roku stawiamy na prędkość, czyli mostek w pozycji ujemnej), przemieni Lombarda w rasowego gravela. W celu uzyskania jeszcze większej wygody podczas długich tras, tanim zabiegiem jest zakup i montaż mostka z odpowiednio większym wzniosem.

Zastosowane w Lombardzie opony Vee Tire G-Sport 40c dają prędkość i trakcję na asfaltach

Marin Lombard 1 i Marin Lombard 2

Lombard 1, Lombard 2…

Ekipa odpowiedzialna za projekt pt. „Lombard” wykazała się dużym rozsądkiem, przygotowując model, który można zaliczyć do budżetowych (Lombard 1) mimo wcale niezłego osprzętu, oraz wersję, która za wciąż rozsądne pieniądze powinna zadowolić bardziej zaawansowanych kolarzy.
Marin Lombard 1 to przede wszystkim frameset w całości wykonany z aluminium serii 2 z wewnętrznym prowadzeniem linek. Tych, którzy obawiają się mniejszego komfortu ze względu na aluminiowy widelec, zachęcam do przeczytania wpisu o owijkach, pod które można założyć specjalne żelowe wkładki.
Rower został wyposażony w napęd oparty na komponentach Shimano 2×9, który zapewnia wystarczającą liczbę przełożeń dla utrzymywania optymalnej kadencji w zmiennych warunkach oraz łatwe pokonywanie podjazdów. Pozagrupowa, lecz dobrej jakości korba w systemie Hollowtech ma dwa blaty o gravelowym/przełajowym stopniowaniu: 46/30T. Obsługiwana przez przerzutkę z grupy Sora kaseta Shimano HG-200 11-34 jest w sam raz dla początkujących, a zaawansowani, którzy postawią na tańszego Lombarda, mogą ją wymienić na wersję 11-32 a nawet 11-30.
O mechanicznych hamulcach tarczowych Tektro Road można powiedzieć tylko tyle, że dobrze wyregulowane i utrzymywane powinny zapewniać wystarczającą siłę hamowania. Katalogowa cena 3649 zł wydaje się być adekwatna do tego, co rower nam oferuje, a pod uwagę należy wziąć fakt, że Lombard występuje w szosowej rozmiarówce wyrażanej w centymetrach długości rury podsiodłowej co 2 cm w aż 6 rozmiarach: od 49 do 60 cm, podczas gdy podobne rowery konkurencji mają oznaczenia literowe (S-XL) i tylko 4 rozmiary.
Marin Lombard 2 można streścić trzema wyrażeniami: aluminium serii 3, widelec full carbon, hydrauliczna Tiagra. Cały frameset będzie lżejszy, a dzięki zwężanej główce ramy (system tapered) i osiom przelotowym sztywniejszy. Inną zaletą, obok wagi i sztywności w pełni karbonowego widelca jest jego zdolność do absorpcji mikrodrgń. Hydrauliczne hamulce tarczowe, poza dużą siłą hamowania, oferują znacznie lepszą modulację względem wersji mechanicznych. Dwadzieścia przełożeń przy stopniowaniu 50/34-11-34 w zupełności wystarczy do szybkiego i płynnego pokonywania miejskich szlaków oraz radzenia sobie z większymi podjazdami. Katalogowa cena 5999 zł może wydawać się przesadzona, jednak należy pamiętać, że jest to unikatowy rower legendarnej marki produkowany w pełnej rozmiarówce tak, aby nikt nie musiał z niego rezygnować, gdyż jest gdzieś pomiędzy literowymi rozmiarami innych producentów. Kwestię wizualną należy pozostawić do indywidualnego rozpatrzenia przez każdego, jednak z pewnością nie można odmówić tym rowerom eleganckiej linii i ciekawego, stonowanego malowania.

Marin Lombard 1
Marin Lombard 2


You Might Also Like

Brak komentarzy

    Odpowiedz