Amortyzacja w rowerze – czy konieczna?

Producenci rowerów przyzwyczaili nas, że nawet miejski czy dziecięcy rower powinien być wyposażony w amortyzator, natomiast rower trekkingowy istnieć bez niego nie może. Jak doszło do tego, że dawniej jeździliśmy po górach rowerami MTB bez żadnego zawieszenia, a dziś trudno to sobie wyobrazić?

 

MATERIAŁ MATERIAŁOWI NIERÓWNY

Pierwsze rowery były z drewna. Po nich nastała długa epoka stali wysokowęglowej (hi-ten), po której przyszła stal chromowo-molibdenowa (Cro-Mo, Cromoly) oraz aluminium. To ostatnie szybko zawładnęło rynkiem. Stopy aluminium charakteryzują się bowiem niższą wagą oraz względną odpornością na korozję w stosunku do stali. Są także sztywne, co z jednej strony jest ich zaletą, lecz z drugiej poważną wadą, bowiem praktycznie nie pochłaniają drgań. Od strony technicznej wpływa to na tendencję do pękania, a praktycznej – aluminiowe ramy są najmniej komfortowe. Producenci rowerów zaczęli więc wyposażać je w amortyzację: przednią lub pełną w rowerach wyczynowych. Wydawać by się mogło, że wszyscy powinni być zadowoleni. A jednak, nowe rozwiązanie wyeliminowało dwa problemy, tworząc jednocześnie dwa nowe: większa waga, wyższa cena.

Na przestrzeni lat amortyzatory mocno ewoluowały. Od najprostszych konstrukcji opartych na stalowych sprężynach lub elastomerach, poprzez amortyzatory sprężynowo-elastomerowe, sprężynowo-olejowe, po najbardziej zaawansowane konstrukcje powietrzne i powietrzno-olejowe. Sposób działania, zalety i wady poszczególnych amortyzatorów są tematem na osobny artykuł. W tym wystarczy podkreślić rzecz oczywistą: im bardziej zaawansowany technologicznie jest amortyzator, tym więcej kosztuje, a różnice pomiędzy poszczególnymi modelami bywają ogromne. Najtańsze widelce amortyzowane (sprężyna stalowa, ang: coil spring) kupimy już za ok. 350 zł, podczas gdy najbardziej podstawowe amortyzatory powietrzne zaczynają się od 1000 zł, zaś na właściwe, a więc wykonane z wytrzymałych i lekkich zarazem materiałów (magnez, tytan, carbon) z tłumieniem i pełną regulacją (wolnej i szybkiej kompresji, w powrotu) wydamy od 2000 do 10000 zł (lub więcej…).

Amortyzator firmy Motion Ride (1,700.00 €)

ROLA AMORTYZATORA

Powszechnym przekonaniem jest, że amortyzator odpowiada za komfort. Jest to oczywiście prawda, jednak uznając, że ważniejsze jest bezpieczeństwo, podstawowym zadaniem zawieszenia jest utrzymywanie trakcji. Pełną kontrolę nad rowerem mamy tylko wtedy, gdy koła mają styczność z gruntem. Jadąc po wybojach, kontakt opon z nawierzchnią jest zmniejszany lub całkowicie zrywany. Dlatego tak ważne jest, aby amortyzator nie tylko się uginał po napotkaniu przeszkody, lecz także tłumił wstrząs i odpowiednio szybko wracał do pozycji wyjściowej.
Praca amortyzatorów montowanych w budżetowych rowerach z reguły opiera się na jednej bądź dwóch sprężynach stalowych. Brak tłumienia powrotnego skutkuje tym, że duża część energii, która jest pochłaniana przez elementy sprężynujące podczas uginania, jest z powrotem oddawana w nasze ręce. Na mniejszych nierównościach lub pojedynczych przeszkodach (np. zjazd z krawężnika) nie jest to odczuwalne i dokuczliwe, lecz w trudniejszym terenie zmienia się to diametralnie. Sytuacja z trakcją przedstawia się analogicznie: im bardziej wyboisty teren, tym bardziej dokuczliwy jest fakt zrywania trakcji, zwłaszcza przy hamowaniu na trudnych, technicznych zjazdach. Wniosek jest jeden: zamiast taniego widelca amortyzowanego, którego zachowanie trudno przewidzieć, w wielu przypadkach bezpieczniej będzie ze sztywnym widelcem.

 

JEŚLI NIE AMORTYZATOR, TO CO?

Odpowiedź jest prostsza niż mogłoby się wydawać, a jej część znajduje się w każdym rowerze. Za amortyzację w pierwszej kolejności odpowiadają opony. Stopień komfortu, jaki możemy dzięki nim uzyskać, zależy od ich szerokości, gęstości oplotu i zadanego ciśnienia. Naturalnie w przypadku rowerów szosowych z zastosowaniem treningowym po oponach nie można wiele oczekiwać, lecz w zdecydowanej większości rowerów możemy założyć nieco szersze od fabrycznych opony i napompować je do ciśnienia bliższego dolnej granicy wytłoczonej na oponie. Dodatkowo warto zainteresować się systemem tubeless, który pozwala na jazdę na jeszcze niższym ciśnieniu.
Kolejnym elementem po oponach są widełki tylnego trójkąta i sam widelec. Projektanci rowerów prześcigają się w takim ich ukształtowaniu, aby bez znaczącej straty na wytrzymałości, były w stanie pracować, pochłaniając przy tym drgania. Dla widelca kluczowy jest jednak materiał, z którego jest wykonany. W kwestii pochłaniania drgań najgorzej wypada aluminium oraz stal wysokowęglowa, bardzo dobrze sprawuje się stal chromowo-molibdenowa, niemal tak samo jak carbon, który w tym temacie wiedzie prym, choć lepszy od niego jest jeszcze (niezwykle drogi) tytan.
Po widełkach mamy wreszcie elementy z punktami styku z rowerem. Kierownice w zdecydowanej większości rowerów wykonane są z aluminium. Mimo jego sztywności, w tym elemencie, ze względu na zasadę dźwigni, aluminium sprawuje się zupełnie przyzwoicie, jednak sytuację możemy poprawić wymieniając kierownicę na carbonową. Podobnie jest ze wspornikiem siodła (sztycą). Wymieniony na karbonowy, zwłaszcza z odpowiednim offsetem, w czasie jazdy będzie lekko się uginać, podnosząc nasz komfort. Na powyższych elementach mamy odpowiednio chwyty lub owijkę oraz siodełko, które stosunkowo niskim kosztem możemy wymienić na dużo bardziej komfortowe od fabrycznych. I na tym nie koniec. Jest jeszcze odzież: rękawiczki z poduszkami żelowymi oraz spodenki z wkładkami. Co prawda – wbrew powszechnemu przekonaniu – zadaniem wkładki w spodniach jest zapobieganie obtarciom, to jednak te lepsze znacząco podnoszą ogólny komfort siedzenia.
Na samym końcu jesteśmy my sami, a dokładniej nasze stawy. Przejeżdżając po dużych nierównościach możemy wstać siodełka i stawy kolanowe z łokciowymi wykorzystać jako naturalne amortyzatory.

Marin Pine Mountain (3699,00 zł)

 

KONKLUZJA

Rowery sztywne bez żadnej amortyzacji są lżejsze, a więc lepiej przyśpieszają, łatwiej się nimi podjeżdża, a w razie potrzeby przenosi. Nie muszą być przy tym mniej wygodne od rowerów z tanimi amortyzatorami. W wielu przypadkach będą tańsze.
Jednak nie są dla wszystkich. Jeśli lubimy sportową jazdę MTB, amortyzacja jest oczywiście wskazana (przede wszystkim dla lepszej trakcji). Rowery z pełną amortyzacją, poza docelową grupą rowerzystów uprawiających m.in. FR/DH/XC itp., docenią także osoby z bólami pleców.
Przy zakupie jednośladu należy pamiętać, że różne rozwiązania mogą mieć dla nas różny stosunek zalet do wad. Warto też myśleć przyszłościowo. Roweru z budżetowym amortyzatorem nie trzeba od razu skreślać. Można nim trochę pojeździć i jeśli stwierdzimy, że potrzebujemy więcej wygody i trakcji – po prostu wymienić amortyzator na lepszy. Decydując się natomiast na rower z widelcem sztywnym, warto wiedzieć o istnieniu takich patentów jak choćby amortyzowane widelce islandzkiej firmi Lauff.

 

Amortyzator firmy Lauf (690.00 €)

You Might Also Like

Brak komentarzy

    Odpowiedz